Szukaj

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się

Szukaj

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się
Strona Główna/Artykuły/„Jesteśmy na skraju wytrzymałości” - protest na przejściu granicznym Brenner

ZARZĄDZANIE

„Jesteśmy na skraju wytrzymałości” - protest na przejściu granicznym Brenner

30 maja przejście graniczne między Austrią i Włochami na przełęczy Brenner będzie całkowicie zablokowane przez protestujących.


Data publikacji: 27.05.2026

Data aktualizacji: 27.05.2026

Podziel się:

Z burmistrzem gminy Gries am Brenner – Karlem Mühlsteigerem o planowanym na 30 maja 2026 r. przez protestujących mieszkańców zablokowaniem ruchu kołowego na przełęczy Brenner (główne przejście graniczne do Włoch) rozmawia Andrzej Adamczyk, współwłaściciel spółki HGA.

Motto demonstracji zaplanowanej na 30 maja w Tyrolu brzmi „Jesteśmy na skraju wytrzymałości” („Wir sind am Limit”). Panie burmistrzu, mówi Pan, że granica wytrzymałości w dolinie Wipptal została już dawno przekroczona. Jaki konkretny wpływ ma ruch pojazdów, wynoszący ponad 14 mln rocznie, na zdrowie, jakość życia oraz kondycję psychiczną mieszkańców gminy Gries am Brenner?

Wzmożony ruch drogowy najbardziej dotyka zdrowie i jakość życia lokalnej ludności, a od niedawna dochodzi do nas kolejne, bardzo duże obciążenie, ponieważ cała autostrada Brenner musi zostać do 2047 r. poddana generalnemu remontowi. Ba – można powiedzieć, że wręcz musi zostać wybudowana prawie od nowa. Oznacza to dodatkowy hałas, pył i ruch budowlany przez wiele lat, który ludność będzie musiała dodatkowo znosić.

Tranzyt przez Tyrol jest dla firm transportowych skrajnie tani w porównaniu z trasami przez Szwajcarię czy Francję. Dlaczego domaga się Pan drastycznego podniesienia opłat za przejazd autostradą Brenner do poziomu szwajcarskiego i w jaki sposób – Pana zdaniem - natychmiast zmniejszyłoby to presję tranzytową?

Według naszych ekspertów podniesienie opłat na trasie Brenner do poziomu Szwajcarii zmniejszyłoby ruch ciężarowy na autostradzie Brenner o połowę. Dla nas byłaby to już bardzo duża ulga. Gdyby do tego zniesiono w Austrii przywileje podatkowe dla oleju napędowego (tzw. Dieselprivileg), doprowadziłoby to do kolejnej, bardzo wyraźnie odczuwalnej redukcji ruchu tranzytowego na trasie Brenner.

Gdy tylko na autostradzie pojawiają się utrudnienia, samochody osobowe i ciężarowe zjeżdżają na drogi niższej kategorii, przez co blokowane są całe wioski. Jak mieszkańcy Pana gminy przeżywają ten stan, który określa Pan, jako „pozbawienie wolności”, gdy do celu nie może dotrzeć np. lekarz czy straż pożarna?

Takie scenariusze są dla nas po prostu absolutnym koszmarem. Niestety, w ostatnim czasie zdarza się to u nas coraz częściej. W rezultacie u mieszkańców naszej gminy da się zauważyć coraz bardziej napiętą sytuację.

Tyrol próbuje się bronić za pomocą środków nadzwyczajnych, takich jak odprawa blokowa (Blockabfertigung) czy sektorowe zakazy jazdy, ale jest za to ostro krytykowany przez Włochy (które grożą pozwami do UE) oraz Niemcy. Dlaczego ta demonstracja zaplanowana na 30 maja jest „ostatecznością” po tym, jak dekady rozmów politycznych zakończyły się niepowodzeniem?

Obecnie my – poszkodowani – jesteśmy zdania, że nasi wysokiej rangi politycy są tą sytuacją bezgranicznie przeciążeni i tym samym nie potrafią już znaleźć żadnych rozwiązań. Oczywiście publicznie nikt się do tego nie przyzna. Naszą manifestacją staramy się dać sygnał, że tak dalej po prostu być nie może.

Planowany tunel pod przełęczą Brenner ma przenieść ruch na kolej, jednak w Niemczech i we Włoszech rozbudowa tras dojazdowych stoi w miejscu. Czy nie obawia się Pan, że tunel po jego ukończeniu pozostanie przez lata bezużyteczny, ponieważ sąsiednie państwa nie odrobiły swoich zadań domowych?

Ten tunel to dla nas ostatnia nadzieja, jaką jeszcze mamy, na przeniesienie części ruchu tranzytowego na kolej. Mamy jednak świadomość, że będzie to możliwe tylko wtedy, gdy uruchomiona zostanie także północna trasa dojazdowa. Dlatego kierujemy ogromną prośbę do Niemiec, aby zrealizowały ten projekt jak najszybciej, przy pełnym zaangażowaniu lokalnej ludności.

W swoim aktualnym katalogu żądań skierowanym do polityków domaga się Pan budowy ekranów akustycznych oraz obudów tunelowych (tub ochronnych) zgodnie z najnowszym stanem techniki. Dlaczego infrastruktura chroniąca mieszkańców tak bardzo odstaje od gwałtownego wzrostu natężenia ruchu?

Tego niestety sami również nie rozumiemy. Tym częściej odnosimy wrażenie, że dla wielkiej polityki, a przede wszystkim dla zarządcy autostrady – spółki ASFINAG – jest to po prostu obojętne, czy zdrowie lokalnej ludności na tym masowo cierpi. Dla ASFINAG najważniejsze jest to, aby wpływy z myta rosły z roku na rok.

Czy widzi Pan możliwość wypracowania kompromisu, który zaspokoi zarówno żądania mieszkańców Tyrolu, jak i potrzeby firm transportowych z całej Europy, które przewożą towary do i z Włoch lub Niemiec?

Kompromisy w tak delikatnych kwestiach są niezwykle niebezpieczne, ponieważ ludność odczułaby ulgę prawdopodobnie tylko w niewielkim stopniu.

Zapowiedział Pan, że protest w dniu 30 maja 2026 r. to dopiero początek, a w przypadku bezczynności polityków, w szczytach sezonów turystycznych zostaną zorganizowane jeszcze „bardziej radykalne blokady”. Jaki konkretny sygnał chce Pan wysłać poprzez całkowitą blokadę w dniu 30 maja do europejskich firm logistycznych oraz turystów?

Taki, że nasza cierpliwość i wytrzymałość już się skończyły, a nasze żądania traktujemy śmiertelnie poważnie.

Czy chciałby Pan przekazać coś szczególnego dla firm transportowych w Polsce?

Mam nadzieję, że firmy transportowe wykażą odrobinę zrozumienia dla naszych działań. Jesteśmy świadomi, że gospodarka musi funkcjonować, ale prosimy – nie w takim rozmiarze, z jakim mamy do czynienia już od lat.

Dziękuję za rozmowę

Andrzej Adamczyk

Zobacz również


Przeczytaj