FINANSE
Handel emisjami do śmietnika?
Unijny system handlu uprawnieniami do emisji ETS2 być może nie wejdzie w życie – twierdzi źródło portalu www.wp.pl w Komisji Europejskiej. To może być sygnał radykalnej zmiany nastawienia Brukseli w tej sprawie. Na razie jednak trwają próby zreformowania systemu.
Data publikacji: 31.03.2026
Data aktualizacji: 31.03.2026
Podziel się:

Unijny system ETS, a szczególnie jego planowane rozszerzenie na branże transportową i budowlaną (ETS2), znalazł się pod rosnącą presją polityczną. Włochy apelowały o zawieszenie systemu. Podobne sugestie zgłaszał kanclerz Niemiec Friedrich Merz.
Wysadzić ETS w powietrze
Hamulcowym w sprawie ETS2 jest także polski rząd, który obawia się o skutki społeczno-gospodarcze wdrożenia tego systemu w naszym kraju i apeluje o jego głęboką reformę (póki co udało się opóźnić jego wdrożenie z 2027 na 2028 r.). To także jeden z niewielu punktów wspólnych pomiędzy rządem a prezydentem, choć Karol Nawrocki idzie krok dalej i apeluje o wyjście z systemu EU ETS w ogóle.
– Tego nie da się wysadzić w powietrze całkowicie, ale raczej skorygować. A raczej poluzować, by system nie był aż tak restrykcyjny – wskazuje rozmówca z koalicji.
Zapowiedź zwrotu w KE?
Tymczasem już z samej Komisji Europejskiej zaczynają dochodzić sygnały, że sprawy mogą przybrać inny obrót.
– Coś mi mówi, że ETS2 nie wejdzie w życie również w 2028 r. – przyznaje źródło WP z KE.
Rozmówca podkreśla, że zasadniczym problemem jest brak politycznego poparcia dla tej inicjatywy. – Nawet jak rozmawia się z europosłami Partii Zielonych, to również tam panuje przekonanie, że to polityczny błąd. Bo to zmienia pole gry – przyznaje rozmówca.
– ETS dotyczy przemysłu czy firm energetycznych. ETS2 to uderzenie w gospodarstwa domowe. A to zmienia całą polityczną kalkulację tego projektu. Dziś poparcie dla ETS2 jest „naskórkowe”. Jak patrzy się na realia parlamentarne w krajach Europy, np. we Francji, to tam widać, że nie ma większości, a trzeba przecież wdrożyć odpowiednią legislację – wskazuje rozmówca.
Polska też przeciwko
O rewizji ETS2 słychać w polskim rządzie od początku kadencji. Najpierw były to postulaty odłożenia wejścia w życie tego systemu, ale potem pojawił się pomysł rezygnacji z niego w ogóle. Obecnie, jeśli chodzi o postulaty polskiego rządu, na stole leżą dwa warianty – zaniechanie wprowadzania ETS2 w ogóle lub jego odroczenie co najmniej do 2030 r.
Wprowadzenie opłat od transportu i budownictwa podrożyłoby bowiem zarówno koszty utrzymania, jak i transportu, a to byłoby wymierzone w dużej części w Polskę lokalną, gdzie do termomodernizacji zostaje dużo budynków, a transport często opiera się na samochodach osobowych.
– Wzrosty kosztów są uzależnione od tego, jak emisyjne jest dane paliwo. Oczywiście najbardziej emisyjny jest węgiel, dlatego w przypadku ogrzewania tym paliwem koszty mogą wzrosnąć najbardziej – w pesymistycznym scenariuszu nawet o 450 zł/tonę; paliwo według szacunków KOBiZE to 40-50 groszy za litr benzyny lub diesla. Niemniej to właśnie te elementy chcemy zmienić, prowadząc negocjacje z KE, przypominam bowiem, że to konsekwencje rozwiązań wynegocjowanych przez poprzedni rząd PiS – mówiła w wywiadzie dla money.pl Paulina Henning-Kloska, minister klimatu. KP
Źródło: www.wp.pl
Fot. Pixabay
Zobacz również


