Szukaj

​

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się

Szukaj

​

Zaloguj

Zaloguj się

Jesteś nowym klientem?

Zarejestruj się
Strona Główna/Artykuły/Nadchodzi „era wydajności”

ZARZĄDZANIE

Nadchodzi „era wydajności”

Przemysław Ozga i Marek Loos rozmawiają z Gian Paolo Bassim, starszym wiceprezesem ds. Mainstream Innovation & Customer Role w firmie Dassault Systèmes, na temat powszechnego wdrażania sztucznej inteligencji, jej infrastruktury, dużych modeli językowych, innowacji, roli start-upów, demokratyzacji przełomowych technologii oraz bezpieczeństwa cyfrowego.

 


Data publikacji: 04.10.2026

Data aktualizacji: 05.10.2026

Podziel się:

Marek Loos: Podczas sesji otwierającej tegoroczną konferencję 3DEXPERIENCE World powiedział Pan, że sztuczna inteligencja jest i pozostanie jedynie narzędziem w rękach człowieka. Czy uważa Pan, że to założenie może ulec zmianie w przyszłości?

Nie, nie sądzę, aby miało to ulec zasadniczej zmianie – sztuczna inteligencja nie jest twórcą samym w sobie. Ostatecznie źródłem technologii i innowacji jest i pozostanie ludzka pomysłowość. Z definicji technologia nie może być ludzka; jest czymś stworzonym przez ludzi, aby służyć konkretnym celom i zadaniom. Dzisiaj widzimy wiele rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji, przykładem są choćby pojazdy autonomiczne, ale systemy te nadal działają w ramach celów i parametrów określonych przez ludzi. Sztuczna inteligencja może usprawnić sposób, w jaki pracujemy i wprowadzamy innowacje, ale ludzka kreatywność i intencje pozostają w centrum tego procesu.

 

ML: Czym więc, Pana zdaniem, jest obecnie sztuczna inteligencja?

Sztuczna inteligencja to prawdziwa rewolucja technologiczna, porównywalna z pojawieniem się internetu. Podobnie jak każde znaczące przełomowe osiągnięcie technologiczne, niesie ona ze sobą zarówno szanse, jak i zagrożenia. Ostatecznie ludzie mogą wykorzystać każde narzędzie zarówno w dobrym, jak i złym celu. Widzieliśmy to w przypadku internetu, a także wielu innych technologii w całej historii. Jestem jednak przekonany, że bilans będzie pozytywny. Systemy oparte na sztucznej inteligencji już teraz wspierają proces podejmowania decyzji w wielu obszarach, a w niektórych przypadkach same podejmują decyzje w ramach określonych parametrów. Na przykład, pojazdy autonomiczne nieustannie oceniają swoje otoczenie i decydują, czy zatrzymać się, zwolnić, czy przyspieszyć. Oczywiście systemy te mogą popełniać błędy, tak samo jak ludzie. Najważniejsze jest to, że, ogólnie rzecz biorąc, sztuczna inteligencja ma potencjał, by uczynić procesy bezpieczniejszymi, wydajniejszymi i skuteczniejszymi. Dlatego postrzegam AI jako jedną z technologii definiujących naszą epokę.

 

Przemysław Ozga: Zaawansowane algorytmy sztucznej inteligencji, takie jak systemy LLM (Large Language Models*), często udzielają różnych odpowiedzi na to samo pytanie. Czasami dostosowują swoje odpowiedzi do osoby zadającej pytanie, na przykład po to, by jej nie urazić.

Moim zdaniem na tym polega siła różnych rodzajów sztucznej inteligencji – udzielają one różnych odpowiedzi na to samo pytanie. Sposób myślenia inżynierów opiera się na ciekawości, a ograniczeniem jest czas. Cechą charakterystyczną inżynierów jest to, że rozwiązują ten sam problem na różne sposoby, aby osiągnąć optymalizację. Optymalizacja jest dla inżynierów prawdziwą obsesją.

Jaka jest różnica między inżynierami a naukowcami? Moim zdaniem inżynierowie wprowadzają rzeczy w ruch przy ograniczonych zasobach. W ten sposób wyjaśniam potęgę systemów LLM – polega ona na tym, że potrafią one udzielać różnych odpowiedzi na to samo pytanie. W końcu nawet ta sama osoba może udzielić innej odpowiedzi na to samo pytanie w obliczu różnych okoliczności. Ważne jest również to, że systemy LLM dostarczają odpowiedzi znacznie szybciej niż arkusze kalkulacyjne – a ta szybkość zasadniczo zmienia sposób podejmowania decyzji.

 

PO: Po 36 latach nieprzerwanego wzrostu (licząc od upadku komunizmu) polska gospodarka znajduje się obecnie na ambitnej ścieżce prowadzącej do dołączenia do elitarnej grupy G20 – dwudziestu największych gospodarek świata. Niestety, w 2024 roku Polska przeznaczyła na innowacje zaledwie 1,41 proc. PKB, podczas gdy Chiny wydały 2,68 proc., a średnia w krajach OECD wyniosła 2,7 proc. Czy firma Dassault Systèmes dostrzega jakieś istotne różnice między krajami o wysokim i niskim poziomie wydatków na innowacje pod względem wykorzystania nowoczesnych technologii?

To interesujące pytanie, choć nie dostrzegam bezpośredniej korelacji między poziomem wydatków publicznych na innowacje a faktyczną innowacyjnością gospodarki. Jeśli spojrzymy na dane OECD, zauważymy na przykład, że Izrael przeznacza na innowacje aż 6 proc. swojego PKB. I rzeczywiście widać, że Izrael jest krajem, w którym powstaje wiele innowacyjnych rozwiązań. Jednocześnie, jeśli spojrzymy na Chiny, ich zgłaszane wydatki na innowacje są poniżej średniej OECD, a jednak wszyscy zdajemy sobie sprawę, jak innowacyjna jest chińska gospodarka. Natomiast Korea Południowa inwestuje powyżej średniej, ale poziom widocznych innowacji niekoniecznie jest proporcjonalnie wyższy. Myślę, że musimy spojrzeć na tę kwestię z innej perspektywy. Skuteczność wydatków danego kraju na innowacje zależy w mniejszym stopniu od całkowitej kwoty, a w większym od tego, kto przydziela środki i w jaki sposób są one wykorzystywane.

 

ML: Na przykład?

Spójrzmy na Chiny. Tam finansowanie innowacji pochodzi w dużej mierze od państwa, które w związku z tym ma silny wpływ na to, które sektory gospodarki stają się bardziej innowacyjne. W Izraelu działa to inaczej. Tutaj znacznie większą rolę odgrywa finansowanie prywatne, a kapitał inwestycyjny jest rozproszony i ma tendencję do bardziej naturalnego przepływu w kierunku obszarów, w których istnieje zapotrzebowanie na nowe rozwiązania. Oczywiście w systemie kapitalistycznym zawsze są zwycięzcy i przegrani, ponieważ nie każda innowacja odnosi sukces na rynku. Dlatego analizując wydatki poszczególnych krajów na innowacje, należy brać pod uwagę nie tylko procent PKB przeznaczony na ten cel, ale także źródło pochodzenia środków oraz sposób ich alokacji. Na przykład Francja wydaje więcej na innowacje niż Polska, a mimo to polska gospodarka wydaje się bardziej innowacyjna w niektórych obszarach przemysłowych niż francuska. Posiada ona ogromny tak zwany potencjał przemysłowy.

Moim zdaniem kluczową kwestią nie jest sam kapitał, ale także sposób myślenia – zdolność do wyobraźni, czerpania inspiracji oraz osiągania lepszych wyników przy mniejszych zasobach. Chodzi również o posiadanie wizji przyszłości. Spędziłem trochę czasu zarówno w Niemczech, jak i w Polsce i dostrzegłem wyraźne różnice w podejściu do industrializacji oraz w determinacji, z jaką się ją realizuje. To właśnie między innymi dlatego Polska w coraz większym stopniu staje się centrum produkcyjnym Europy.

 

ML: W tym roku, podczas spotkania inżynierów z całego świata – konferencji 3DEXPERIENCE World – Pascal Daloz, dyrektor generalny Dassault Systèmes, oraz Jensen Huang, założyciel i dyrektor generalny firmy NVIDIA, ogłosili plany wspólnego stworzenia globalnej infrastruktury sztucznej inteligencji. Czym ma być ta infrastruktura, jak będzie funkcjonowała i czemu będzie służyła?

Uważam, że sztuczna inteligencja stanowi w pewnym sensie drugą falę innowacji po internecie, mającą ogromny wpływ na życie i pracę każdego z nas. Aby internet mógł funkcjonować, potrzebna jest infrastruktura komunikacyjna. Podobnie sztuczna inteligencja wymaga własnej infrastruktury – centrów danych zapewniających dostęp do potężnej mocy obliczeniowej.

Obecnie internet oferuje już nieograniczone możliwości rozwoju nawet w bardzo odległych zakątkach świata, pod warunkiem dostępu do sieci, który zapewniają kable, nadajniki, światłowody, satelity i tak dalej. W podobny sposób dostęp do sztucznej inteligencji stanie się powszechny i łatwo dostępny. Wymaga to jednak innego rodzaju infrastruktury, opartej na obliczeniach o wysokiej wydajności i centrach danych.

To jest przyszłość, ale taka, którą trzeba budować już dziś. Już teraz obserwujemy start-upy pracujące nad kolejnymi generacjami sztucznej inteligencji, które w coraz większym stopniu ograniczą konieczność tworzenia każdego modelu lub rozwiązania od podstaw. Obecnie wdrożenie złożonych systemów może trwać lata i kosztować miliardy dolarów. Jeśli weźmie się pod uwagę, ile wariantów produktów fizycznych lub cyfrowych trzeba opracować, zanim cokolwiek trafi do produkcji, liczba ta nadal jest bardzo duża. Skalowalna infrastruktura sztucznej inteligencji oparta na ogromnych zasobach obliczeniowych i środowiskach danych, pozwoli ograniczyć konieczność wielokrotnego tworzenia modeli, przejść w kierunku wirtualizacji i ostatecznie przyspieszyć wdrażanie przy jednoczesnym obniżeniu jego kosztów.

 

PO: Być może właśnie w ten sposób infrastruktura sztucznej inteligencji przyczyni się do nadejścia „nowej ery obfitości”? Koncepcja ta odnosi się do przewidywanej przyszłości, rozpoczynającej się mniej więcej w połowie lat 20. XXI wieku i rozciągającej się aż do lat 40. XXI wieku, w której sztuczna inteligencja (AI), robotyka i zaawansowane technologie radykalnie obniżą koszty towarów, energii i usług, potencjalnie oddzielając przetrwanie ludzkości od tradycyjnej pracy. Czy taki model gospodarczy jest w ogóle możliwy?

Nie jestem pewien, czy „obfitość” to właściwy kierunek. Pierwsze pytanie brzmi: co właściwie rozumiemy pod pojęciem obfitości? W końcu na świecie wciąż panuje głód, niedożywienie i choroby. Wciąż wydobywamy surowce i generujemy zanieczyszczenia. Nie sądzę, by to wyzwanie można było rozwiązać poprzez obfitość, ale raczej poprzez zrównoważony rozwój i gospodarkę o obiegu zamkniętym. Nadchodzi „era wydajności” – koncepcja, która ma kluczowe znaczenie dla firmy Dassault Systèmes. W tym kontekście sztuczna inteligencja jest jednym z narzędzi wspierających ten cel. Może pomóc w identyfikacji lepszych materiałów do konkretnych zastosowań, optymalizacji procesów lub umożliwieniu ponownego wykorzystania produktów. Pozostaje jednak tylko narzędziem.

Jednocześnie istnieje szersza wizja tego, jak przejść od Przemysłu 4.0 do 5.0 (koncepcję Przemysłu 5.0 szczegółowo wyjaśniamy w wywiadzie w numerze 2/2025, również z Gian Paolo Bassim). Sztuczna inteligencja może oczywiście odegrać ważną rolę w tej transformacji, ale główny nacisk kładziony jest na połączenie technologii ze zrównoważonym rozwojem i tworzeniem wartości zorientowanym na człowieka. Przyszłość, jaką sobie wyobrażamy, opiera się na zrównoważonym rozwoju, co wiąże się z większą produkcją lokalną i krótszymi łańcuchami dostaw. W tym sensie celem nie jest „obfitość”, którą mam skłonność kojarzyć z konsumpcjonizmem, ale raczej zrównoważony rozwój. Podobnie wolę nie skupiać się na pojęciu „jakości” w oderwaniu od kontekstu, ale raczej na „rozdziale szans”. Jeśli uda nam się zapewnić przystępną cenowo i bezpieczną energię na całym świecie, zwłaszcza w regionach rozwijających się, będziemy świadkami znaczących zmian. Małe przedsiębiorstwa będą się rozwijały, a wraz z nimi innowacyjne myślenie i przedsiębiorczość.

 

PO: Co konkretnie robi firma Dassault Systèmes, aby „demokratyzować” najnowsze, przełomowe technologie, które tworzy w krajach takich jak Polska?

Jesteśmy zaangażowani w uwalnianie ludzkiej kreatywności, przedsiębiorczości i innowacyjności. Dlatego wspieramy start-upy. Wierzymy, że technologia nie może stać się barierą dla ludzkiej kreatywności, ale raczej czynnikiem umożliwiającym równe szanse i dostęp do innowacyjności. Dlatego zapewniamy nie tylko technologie, ale także inspiracje i wskazówki.

Wspieramy start-upy w kształtowaniu ich drogi rozwoju, zarówno poprzez wsparcie finansowe, jak i poprzez edukację oraz mentoring. Postrzegamy siebie jako partnera pomagającego im osiągnąć sukces. Jednocześnie ważne jest, aby zdawać sobie sprawę, że energia, pasja i wizja pochodzą od samych założycieli start-upów. Bez prawdziwej pasji założyciel nie odniesie sukcesu.

Pomagamy również start-upom w nawiązywaniu kontaktów z szerszymi ekosystemami finansowymi i przemysłowymi, ściśle współpracując z naszymi partnerami. W tym kontekście dysponujemy bogatą ofertą dla małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP), wspierając je w przejściu na Przemysł 5.0, który koncentruje się na zrównoważonym rozwoju. Dlaczego MŚP? Ponieważ statystyki nieustannie pokazują, że wiele najbardziej innowacyjnych rozwiązań powstaje właśnie w takich firmach. Naszym zdaniem, wsparcie dla nich to nie tylko kwestia finansowania, ale przede wszystkim długoterminowego partnerstwa.

Poprzez SOLIDWORKS, należący do Dassault Systèmes, wspieramy około 5 tys. start-upów na całym świecie. Zapewniamy im dostęp do technologii, wiedzy specjalistycznej, sieci kontaktów, inkubatorów, a w niektórych przypadkach nawet do fizycznych przestrzeni – wszystko to bezpłatnie. Co więcej, zapraszamy przedsiębiorców do naszych laboratoriów. Jesteśmy sponsorem Fundacji FabLab oraz członkiem-założycielem nowego Centrum Doskonałości dla FabLabów tutaj, w Cambridge (USA). Tworzymy FabLaby na całym świecie – w takich regionach jak Patagonia, Nepal i Afryka Środkowa. W ten sposób budujemy coś, co nazywam ekosystemem innowacji.

Prowadzimy również programy wspierające rozwój umiejętności studentów. Naszym celem nie jest jedynie dostarczanie im narzędzi, ale pomoc w budowaniu kompetencji, które umożliwią długoterminowy sukces w miejscu pracy. Wielu z tych studentów staje się później ambasadorami SOLIDWORKS, propagując nie tylko samą technologię, ale także wartości, które za nią stoją.

 

PO: Czas wprowadzenia produktu na rynek może oznaczać zmianę paradygmatu dla firm produkcyjnych – zmianę, której nikt nie może zignorować. W jaki sposób firmy mogą bezpiecznie wprowadzać nowe produkty na rynek, zachowując jednocześnie wysoką jakość i zapewniając cyberbezpieczeństwo swoich wrażliwych danych?

Uważam, że czas wprowadzenia produktu na rynek nie jest już jedynym, a nawet najważniejszym czynnikiem. W ciągu ostatnich 15 lat każda branża stała się znacznie bardziej wydajna. Doszło do tego, że nowy model pojazdu można stworzyć – od projektu do wprowadzenia na rynek – w zaledwie osiemnaście miesięcy. Na przykład system produkcji samolotów firmy Boeing uległ znacznemu przyspieszeniu dzięki przejściu z 90-proc. produkcji własnej – w Seattle – na 70-proc. produkcji zlecanej na zewnątrz, co znacznie skróciło cykle dostaw. Tak więc prawdziwym pytaniem jest nie tylko time-to-market, ale także route-to-market – czyli sposób, w jaki produkty są projektowane, opracowywane i wdrażane do produkcji przemysłowej w całym łańcuchu wartości. Moim zdaniem jest to obecnie bardziej istotny paradygmat.

Jeśli chodzi o kwestię bezpiecznego wprowadzania produktów na rynek, uważam, że osiągnęliśmy punkt zwrotny. W samej firmie SOLIDWORKS ponad 2 tys. osób nieustannie zajmuje się bezpieczeństwem cyfrowym, monitorując nasze systemy przez całą dobę. W pełni zdajemy sobie sprawę, że oferując rozwiązania oparte na chmurze, musimy zapewnić najwyższy poziom bezpieczeństwa cyfrowego. Jednocześnie wiemy również, że żaden system na świecie nie jest w stanie zagwarantować stuprocentowej ochrony przed cyberatakami. Obecnie własność intelektualna jest narażona na większą presję niż kiedykolwiek wcześniej. Dlatego budujemy cyfrową odporność, łącząc sprzęt, oprogramowanie i strategię. Wymaga to znacznych i ciągłych inwestycji.

Jednym z najpoważniejszych współczesnych zagrożeń jest oprogramowanie ransomware. Ataki te szyfrują systemy i dane, a następnie żądają zapłaty w zamian za przywrócenie dostępu. Mogą one całkowicie sparaliżować działalność firm, a w niektórych przypadkach nawet doprowadzić do bankructwa. Znam przypadki, w których organizacje nie były w stanie kontynuować działalności po takich atakach. Kwestie cyberbezpieczeństwa nabrały szczególnego znaczenia podczas pandemii Covid-19, kiedy to zdalna komunikacja z pracownikami i klientami stała się niezbędna dla ciągłości działania. Praca zdalna musiała również zapewniać taki sam poziom wydajności jak praca w biurze.

Uważam, że zakrojona na szeroką skalę inwestycja firmy SOLIDWORKS w bezpieczeństwo cyfrowe była jedną z najważniejszych decyzji strategicznych w historii firmy. Dziś czerpiemy z niej ogromne korzyści. Jednocześnie wiele firm wciąż nie docenia, jak bardzo narażona na cyfrowe zagrożenia jest ich własność intelektualna.

 

Miejmy nadzieję, że świadomość w tej dziedzinie będzie nadal rosła. Dziękujemy za rozmowę

 

Przemysław Ozga

Marek Loos

Zobacz również


Przeczytaj